Aleksandra Orłowska - Mała Ukraina

    W ostatniej klasie licealiści mają maturę i osiemnaście lat. Uczą się więc bardzo intensywnie, ale też  - co stało się już powszechnym zwyczajem - bawią na „osiemnastkach”.  Jedna z imprez odbyła się w Villi Park w Groszowicach. Wtedy poznałam Daniiła Kononenko, doktoranta  i pracownika Uniwersytetu Opolskiego, który na imprezie dorabiał kelnerowaniem.

Przyjechał do Polski na studia. - Namówił mnie kolega z Uniwersytetu Podatkowego w Kijowie gdzie wcześniej studiowaliśmy. Miałem wtedy 17 lat i rodzice bali się bardziej ode mnie – wspomina. - Odwiedzili mnie dopiero po sześciu latach.  Początki były trudne, musiałem pokonać chęć powrotu do domu. Czułem się obco, nie znałem języka, między zajęciami na kursie językowym siedziałem w akademiku sam. Wtedy w Opolu było jeszcze niewielu Ukraińców, byłem zdany na siebie. Poznawałem Polaków dopiero jak rozpoczął się rok akademicki. Teraz mam tu więcej przyjaciół niż na Ukrainie.  

Daniił uwielbia Opole i wciąż powtarza, że jest to miasto najlepsze do studiowania. Niewielkie, do centrum łatwo dotrzeć z każdego punktu. Żyje tutaj  zwyczajnie: wychodzi z przyjaciółmi na łyżwy, do kina, czy pubu.  - Wcale mi nie mówią, że jestem „nietaki”. Zdarza się, że powiem coś nieco inaczej, to się pośmieją, ale po przyjacielsku.

- Uciekłam przed wojną. Już w technikum planowałam studia w Polsce. Zachęcił mnie dyplom europejski i lepsze szanse nauczenia się języków oraz większe możliwości  rozwoju -  opowiada Diana Malczenko, studentka trzeciego roku English with Public Relations. Jej matka też tutaj przyjechała. Razem mieszkają w akademiku, gdzie pokój gościnny kosztuje miesięcznie 515 zł od osoby.  Ojciec i brat pozostali w Donbasie, walczą z Rosjanami. - Nie chciałabym wrócić do ogarniętego wojną Donbasu. Wędrowałam po różnych miejscach, aby uniknąć wojny i kiedy dostałam się tutaj na studia, odetchnęłam z ulgą – podkreśla. - Polska jest moim ulubionym krajem. Panuje tu spokój, nie muszę martwić się  sytuacją polityczną – wyznaje. A jednak kocha swój kraj; zachwyca się architekturą i kuchnią, opowiada nawet o metrze, które ciągle ma radziecki klimat. Rysuje obraz Ukrainy pełnej kontrastów, bogactwa i biedy.

Daniił również, mimo że od wielu lat mieszka  w Polsce i tutaj ma przyjaciół czuje się Ukraińcem. - Z człowieka nie da się wyrwać jego pochodzenia, to tak jakby z drzewa próbować wyrwać korzenie, które są jego częścią mimo że ich nie widać – twierdzi.

Anastasiia Nemazana urodziła się na Ukrainie, dzieciństwo spędziła w Rosji, a jej babcia mieszka w Polsce.  Uważa się za obywatelkę świata dla której nie ma granic i podziałów.  Stara się dystansować od konfliktu ukraińsko - rosyjskiego i mieć obiektywny  ogląd  sytuacji. - Władza się kłóci, a ludzie cierpią. Smutno mi, kiedy słyszę, że jakiś chłopak z sąsiedztwa został zabity. To niesprawiedliwe, że giną niewinni. Często na studiach pytają mnie jak oceniam sytuację polityczną w moim kraju, ale ja naprawdę nie mam nic do powiedzenia, to walka  ważniejszych – uważa. Studiuje socjologię na studiach magisterskich. - W Polsce mieszkam od trzech miesięcy, podoba mi się tutaj i chciałabym zostać.  Wszystko zależy od ocen jakie zdobędę, bo wszyscy mówią, że warto iść na studia doktoranckie. Na Ukrainie panuje korupcja, trzeba płacić, żeby dostać dobrą ocenę. Tutaj, oceny zależą od tego, w jakim stopniu przygotuję się do kolokwium. Nauczę się to dostanę piątkę , nie nauczę się  to nie zaliczę. To naprawdę dużo dla mnie znaczy, bo mam porównanie jak było tam.

Na emigrację decydują się osoby, które chcą zdobyć dyplom europejski. Jak mówią moi rozmówcy studia na Uniwersytecie Szewczenki są prestiżowe, jednak trudno się na nie dostać. Do Opola przyjeżdżają studenci, dla których nasze uczelnie stanowią dobrą alternatywą ukraińskich uniwersytetów.  Poza tym doceniają spokój i to, że w niewielkim mieście łatwiej się żyje osobom, które najczęściej są w Polsce pierwszy raz. Opolskie uczelnie również  na tym zyskują. Nasi maturzyści zazwyczaj wybierają do studiowania większe ośrodki akademickie, cudzoziemcy stanowią więc szansę na wypełnienie listy studentów. Mogą się rozwijać, nie muszą likwidować niektórych kierunków. Na Uniwersytecie Opolskim studiuje 7798 studentów, w tym 1141 z Ukrainy (na 1217 cudzoziemców),  na Politechnice Opolskiej ok. 500  cudzoziemców na 10664 studentów.

Centrum Partnerstwa Wschodniego Uniwersytetu Opolskiego. Tutaj studenci z krajów wschodnich uzyskują wszechstronną pomoc. -  Organizujemy trzytygodniowy letni obóz językowy, który pomaga poznać bliżej nie tylko język polski, a przede wszystkim kulturę. Odbywa się we wrześniu, jeszcze przed rozpoczęciem roku. Jeździmy ze studentami do Krasiejowa czy Auschwitz. Organizujemy wyjścia do zoo, na łyżwy, do kina. Tak, aby znali otoczenie i kulturę. Pomagamy w dogadaniu się z władzami uczelni, ustaleniu terminów komisji czy każdej innej rzeczy, o którą student prosi. Dzięki nam nie muszą korzystać z pośredników. Mają łatwiejszy dostęp do komisji rekrutacyjnej, do informacji o etapie postępowania z dokumentami – mówi Ludmiła Kaszko,pełnomocnik rektora ds. współpracy z zagranicą. - W imieniu uczelni wysyłamy do rodzin zaproszenie. Mają wtedy łatwiejszy dostęp do wizy. Rodzina rezyduje w pokojach gościnnych w akademiku.

Wysokość opłat za studia na UO opublikowana jest na stronie Centrum. Studia magisterskie to koszt 2 tys. euro, studia doktoranckie – 3tys. euro. W zakładce na stroni uczelni można znaleźć informacje o pomocy socjalnej i stypendiach dla cudzoziemców. Jest też informacja o osobach posiadających Kartę Polaka.

Studenci ze Wschodu podejmują pracę żeby się utrzymać. - Przyjazd  kosztuje nas ok. 10 tys.  zł. – Jesteśmy zdeterminowani, chcemy się uczyć, ale musimy też się utrzymać – mówią. Dorabiam jako kelner w knajpie, gdzie się  poznaliśmy – przypomina Daniił. Chcą się utrzymać  w kraju, który podoba im się ponieważ  - co  często podkreślają  - różni się od ich skorumpowanej i pogrążonej w wojnie ojczyzny.

Anna Bartoszek, zastępca dyrektora Wydziału ds. Cudzoziemców Urzędu Wojewódzkiego: - Jednym z warunków uzyskania zezwolenia na pobyt czasowy – wydawany na 15 miesięcy - jest posiadanie ubezpieczenia zdrowotnego i wykazanie środków finansowych gwarantujących utrzymanie się w Polsce, tj. kwota 635 zł na każdy miesiąc pobytu, dodatkowo należy posiadać pieniądze na bilet powrotny. Jeśli studia są płatne, muszą mieć również pieniądze na ich opłacenie. Pieniądze studenci przekazują sobie z konta na konto, ale to jest już poza kontrolą wojewody.

Służby wojewody nie prowadzą statystyk, ile jest cudzoziemców w województwie. - Mamy informację ile osób wystąpiło o pozwolenie na pobyt wynikający z różnych okoliczności: studia, nauka, praca, małżeństwo. Niektórzy przyjeżdżają na wizach, które wydaje polski konsulat na Ukrainie i nie korzystają z pomocy urzędu, żeby zalegalizować pobyt. Inni przyjeżdżają do pracy od razu na oświadczeniach z urzędu pracy – wyjaśnia. Liczba cudzoziemców w województwie jest trudna do oszacowania, ale może to być ok. 13 tysięcy (Opolszczyzna liczy milion mieszkańców).  

Anastasiia mieszka w akademiku „Mrowisko” z trzema Ukrainkami. Mimo mocnej z roku na rok integracji między studentami to  w pokojach jest podział  narodowościowy. Jednak cudzoziemcy się tym nie przejmują. Anastasiia nie spotkała się z żadnymi objawami niechęci, nie jest traktowana jak obca.  - Kiedyś na kampus uczelniany dostali się agresywni mężczyźni w dresach. Bili wszystkich, kogo napotkali, nie patrząc na pochodzenie.  Na szczęście był środek nocy i studenci byli w akademikach – opowiada. To jedyna przemoc, jaką widziała u Polaków.  Zaprosiła mnie i Polaków z którymi studiuje na herbatę.  

„Tutaj zdobędę wykształcenie i pojadę na Ukrainie wprowadzać wielkie zmiany”  to byłyby optymistyczne poglądy dzieciaka - mówi Kononenko. - Nie jestem wielce oświecony, ale mam inne podejście. Nie oznacza to, że nie myślę o powrocie. Ale pracuję na Uniwersytecie Opolskim, piszę doktorat. Polski rynek oferuje dużo więcej niż ukraiński, jest bardziej konkurencyjny. To mnie motywuje do osiągania coraz wyższych celów. Im jest ciężej, tym lepiej dla człowieka. Na Ukrainie nawet nie słychać o możliwościach, które tutaj dostępne są dla każdego. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Chciałbym zostać.

2018  Ogólnopolski Turniej Reportażu im. Wandy Dybalskiej   globbersthemes joomla templates